2.1.10

Drugi dzień roku

"Polacy jeszcze spiją..." Powiedziałem, bo "rano" – wpół do jedenastej – próbowałem kupić zapiekankę na śniadanie i sklep pod Nawojką był jeszcze zamknięty. Odwiedziłem non-stop bufet obok Miasteczka Studenckie, przy stadionie T.S. Wisła, ale – jako cud– był też nieczynny. Dużo sklepów, i nawet stołówki są zamknięte drugiego stycznia.
Spacerowaliśmy po Plantach i po Rynku i kupiłem płyty w Empiku.

2010

Pierwszy dzień roku 2010, wróciliśmy do akademiku o czwartej. Nie było bardzo zimno, ale ciągle padał deszcz. Wpół do czwartej już sprzątali na Głównym Rynku... Nigdy nie widziałem tak dużo odłamków szkła na jednym miejscu...
Po południu gotowaliśmy zupę z soczewic. To jest ważna tradycja, bo kto je dużo soczewic w tym czasie, będzie bogaty. (Bardzo zdrowe jedzenie i smaczny. Gorąco polecam: "Lencse leves")
I nic więcej nie robiliśmy pierwszego stycznia...


1.1.10

Sylwester

Spaliśmy długo, do dzisiaj nie o dzień chodzi, bardzej o noc. Byliśmy umówione na domówkę u hungarystów.
Duża domówka była, w mieszkaniu był około 45 osób. Chyba więcej Węgrów, niż Polacy. Węgrzy, którzy pracują w Polsce (w Krakowie lub na okolice Katowicach) lub studiują w Krakowie (jak my) i Polacy, którzy interesują się językiem węgierskim. Dobry czas spędzaliśmy razem, dożo rozmawialiśmy po polsku i po węgiersku też. O północy razem śpiewaliśmy "Himnusz".

31.12.09

Środa, 30 grudnia

Rano padał śnieg i rodzice Estery wyjechali z hotelu o dziewiątej. Samochód miał przebicie opony, więc oni wyjechali z Krakowa tylko o 11-ej. Po południu robiliśmy zakupy i gotowaliśmy spaghetti na obiad.
Został tylko jeden dzień do 2010, ale jeszcze musimy dużo studiować.


30.12.09

Wtorek, 29 grudnia

Jechaliśmy samochodem około Krakowa. Ojciec Estery szukał ulicę, gdzie on był motocyklem 30 lat temu. Zwidzieliśmy Kopiec Kościuszki pomagaliśmy matce Estery kupić prezenty jej koleżankom.

29.12.09

Poniedziałek, 28 grudnia

Wstaliśmy rano, choć byliśmy jeszcze zmęczone. Musieliśmy prać, a potem spotykaliśmy się rodzicami. Zwidzieliśmy jeszcze raz Stare Miasto i Wawel. Potem poszliśmy do naszej ulubionej kawiarni, słuchaliśmy muzyki jazzowej, jedliśmy zapiekankę i piliśmy kawę.
Wieczorem spacerowaliśmy po Nowej Hucie.

28.12.09

Niedziela, 27 grudnia

Rano wyjechaliśmy 25 za czwartej i przyjechaliśmy do Krakowa o pierwszej. Mieliśmy szeroką drogę. Pokazaliśmy akademik i szukaliśmy zarezerwowany hotel dla rodziców.
Po odpoczynku poszliśmy na Rynek, zwidzieliśmy Stare Miasto i zaprosiliśmy ich na grzaniec na Brackiej.

27.12.09

Drugi dzień Bożego Narodzenia

Estera odwiedzała jej przyjaciółkę, wieczorem obejrzeliśmy świąteczny film „Kevin sam w domu”. I jedliśmy taką zapiekankę, jaka tylko w domu jest. Wcześniej poszliśmy spać, bo jutro o czwartej rano jeździmy samochodem, razem z rodzicami do Krakowa.

26.12.09

Pierwszy dzień Bożego Narodzenia

Razem pojechaliśmy samochodem do Peczu i zwidzieliśmy nasze mieszkanie i Stolicę Kultury Europejskiej 2010 r.
Świętowaliśmy razem z rodzicami, i długo rozmawialiśmy o Krakowie, o przyszłości i o studiach.


25.12.09

Adama i Ewy, 24 grudnia

Dwie godzinę spacerowaliśmy w Székesfehérvárze. Miasto był piękny, ludzi na ulicach zachowali się grzecznie i nie jak w Budapeszcie. O drugiej mieliśmy już tylko 3 i pół godzinę do odjazd pociągu, ale w sali dworcu było zimno i poczekalnia już/jeszcze był zamknięty. Następnym pociągiem jechaliśmy jeszcze raz do Budapesztu, gdzie już nie musieliśmy czekać więcej niż 15 minut.
Pociągiem osobowym przyjechaliśmy o ósmej rano do Dombóváru, gdzie rodzice Estery mieszkają.
Matka Estery otwierała drzwi i nie uwierała co Ona widziała. Nasza niespodzianka udała się świetnie!
Po południu pojechaliśmy do dziadkowie i cała rodzina był razem. Estera ubierała choinkę u dziadkowie, jak każdego roku. To są prawdziwe święta!

24.12.09

Środa, 23 grudnia

Wstaliśmy o ósmej rano i mieliśmy tylko godzinę na opuszczenie pokoju, bo w akademiku był dezynsekcja. Potem jechaliśmy do naszej ulubionej kawiarni na zapiekankę i kawę. Mieliśmy jeszcze czas do odjazd autobusu (14:30). Po kawie kupiliśmy jedzenie na podróż i poszliśmy na dworzec PKS. W autobusie rozmawialiśmy i obejrzeliśmy dwa film. Pół do dziesiątej przyjechaliśmy do Budapesztu. Mieliśmy 7 godzin do odjazd pociągu.
Budapeszt w ogóle nie jest najbardziej bezpieczny miasto, dlatego nie chcieliśmy być na ulicy i czekać długo. Natychmiast pojechaliśmy na dworzec Déli i kupiliśmy bilety na pierwszy pociąg. Pierwszy pociąg był osobowy do Székesfehérváru.
5 do północy przyjechaliśmy do Székesfehérváru.


23.12.09

Wtorek, 22 grudnia

Spaliśmy do 11-ej. Po obiedzie pojechaliśmy na spacer, bo już nie było tak zimno jak przedwczoraj było. Jechaliśmy tramwajem na Bieżanowa i na Łagiewnik. Wieczorem jedliśmy makowiec.
Ten był nasz ostatni dzień w Krakowie. Musieliśmy przygotować się na podróż na Węgry.


22.12.09

Poniedziałek, 21 grudnia

Spędzaliśmy dużo czasów na kiermasze świątecznym, na Głównym Rynku. Kupiliśmy prawdziwe polskie prezenty rodzicom i opłatki na wigilię. Potem robiliśmy zakupy, ostatni raz przed świętami.
W akademiku słuchaliśmy polskie kolędy i oglądaliśmy telewizję przez internet.


21.12.09

Niedziela, 20 grudnia

Minus 20 stopni... Spaliśmy długo. Kiedy jaka jest pogoda, nie mam ochoty wyjść z domu, więc zostaliśmy w akademiku. Był cicho, bo już nie ma dużo łudzi w akademiku, dlatego był łatwiej pracować.


20.12.09

Sobota, 19 grudnia


Zostaliśmy sam w akademiku. Pokój w pokoju, zimno na ulicach. Poszliśmy na spacer na Podgórzach. Do Podgórz jechaliśmy tramwajem. Spacerowaliśmy tylko od przystanku „Korona” na plac Bohaterów Getta, bo bardzo zimno było. Jechaliśmy na dworzec główny, do centrum handlowego i robiliśmy zakupy.
Po zakupach gotowaliśmy obiad w akademiku. Po obiedzie zaczynał się czas odpoczynku.


17.12.09

Dzien dobry!

Mój blog po polsku. Nie chciałem pisać bloga po polsku, ale jeżeli to jest pracą domową... co mogę robić? piszę...
Jestem pewniem że moje pisanie nie jest najlepszy, i często robię gramaticzne i stylisticzne błędy. Proszę komentować i poprawić moje błedy. (Dziękuję)